Przez przeszlo 20 lat produkował buciki. Zamyka firmę, bo to nie to w starciu z zalewem chińskich towarów

Przez przeszlo 20 lat produkował buciki. Zamyka firmę, bo to nie to w starciu z zalewem chińskich towarów
27 lipca, 2020
Category: gospodarka

a mianowicie To już koniec, nie zaakceptowac daję porady w starciu z kontenerami z Chin – mówi Jerzy Gniado. Przez 20 lat najmlodszych nosiły robione przez faceta buty. Zbytnio kilka tygodni zamknie firmę. W branży przyznają: wydaje sie ciężko, a klienci, choć deklarują, że wolą lokalne produkty, to ostatecznie kupują tańszą produkcję azjatycką.

Na ponad dwadziescia latach kierowania firmy „Bena”, która tworzy buty dla dzieci, pan Jerzy mówi: „dość”. Zamyka zakład, bo nie jawi sie byc w stanie wygrać z nieuczciwą konkurencją sposród Chin. Wraz z nami skontaktował się za posrednictwem platformę dziejesie. wp. pl

– Przy dużych chińskich centrach handlowych sprzedawcy nie wystawiają paragonów. Jak ja posiadam z nimi konkurować? – pyta retorycznie w rozmowie z wieloletni szef zakładu produkcyjnego „Bena”.

Firma działa od ponad 20 czasów, ale który chce kupić wytwarzane w miejscowości Dębe Wielkie (woj. mazowieckie) buciki, musi się pośpieszyć. Wraz z końcem września firma przestanie istnieć. Decyzja o zamknięciu dojrzewała w panu Jerzym przez kilkanascie ostatnich czasów, ale w tej chwili nie widzi już mozliwosci na to, by coś mogło się zmienić.

– Katastrofa – wspólgra krótko, pytany o sytuację na rynku.

Skarży się, że nie wytrzymuje już nieuczciwej konkurencji wraz z strony firm, które kontenerami sprowadzają tysiące par butów z Chin i sprzedają je zbytnio cenę, zbyt którą żaden polski zakład nie jest w stanie wyprodukować analogicznych.

Ogladaj też:* *Ulubiony kreslarz Pierwszej Damy. Marzenie? „Móc zatrudnić pracownika”

– Nie ma między nami równej konkurencji. Po różnego typu chińskich galeriach handlowych klienci nie dostają paragonów. Gdybym ja nie wydał, od razu azebym miał problemy – skarży się pan Jerzy. – Azjatyccy sprzedawcy są też znacznie bardzo rzadko kontrolowali. Zapytałem kiedyś inspektora kontroli skarbowej, dlaczego tak często przychodzą do naszych hurtowni, zas prawie nie pojawiają się u sprzedawców chińskich produktów. Odpowiedział mi, że są za słabi na kontrolowanie tych ogromnych pośredników.

W lepszych czasach pan Jerzy zatrudniał dwadzieścia osób, dziś jest przy zakładzie wlasciwie sam. Najlepszy okres działalności przypadał na lata 80., kiedy sprzedawał setki par butów zbyt wschodnią granicę.

Pomysł na interes: Kamizelki szyte na miarę

Polscy producenci zwijają się wraz z każdym rokiem

Niejeden dorosły kupi samemu tańsze buty, ale dzieki obuwiu dla najmlodzszych oszczędzać nie będzie, więc do pewnego stopnia pan Jerzy i tak był przy dobrej sytuacji. To się jednak skończyło. Zresztą cos znacznie wiecej anizeli tylko on powoli dochodzi az do ściany. Po rozmowie przywołuje dużego i znanego wytwórcy obuwia dziecięcego, który raz za razem częściej wypłaca pracownikom pensje w ratach.

Dodaje, że kiedyś hurtownie zamawiały ogromne ilości obuwia i biznes się kręcił, bo były pieniądze w bieżące rachunki, wynagrodzenia dla pracowników jak i równiez inwestycje. Dziś hurtownicy kupują mniejsze partie, a wytwórce nie mogą być pewni, czy sprzedadzą przed końcem sezonu cały asortyment.

Wraz z tym, że na rynku wydaje sie byc coraz ciezej, zgadza się Robert Turski z hurtowni obuwia dziecięcego „Bisbut” w Warszawie.

– W ostantnim czasie bardzo szybko ubywa producentów. Jakieś pięć czasów temu było ich dwukrotnie więcej niż obecnie. Pozostali najwięksi zawodnicy, np. „Bartek” z Mińska Mazowieckiego – wyjaśnia.

Znikają producenci, lecz znane modele często nadal stoją w półkach. Jak to możliwe? Duże sieci, wśród których prymat wiedzie CCC, przejmują znane marki i albo kontynuują produkcję przy innych zakładach na terenie Polski, lub przenoszą ją do Chin. Bo najważniejsza, jak tłumaczy Robert Turski, jest firma i porzadne z nią skojarzenia.

– Ludzie chcą kupować lokalne produkty, ale nie wiedzą, że podana firma już od dawna produkuje przy Azji. Myślą, że wspierają polskich producentów, ale to nieprawda – dodaje.

Wysoki dyktuje wytyczne

Największym detalicznym sprzedawcą obuwia w Polsce jest CCC (ok. 20 proc. rynku). Posiada ponad 1160 sklepów cos znacznie wiecej anizeli tylko w Polsce, ale też przy kilkunastu pozostalych krajach Swiata. Największy salon sprzedaży działa w Budapeszcie (zajmuje powierzchnię prawie trzy tys. mkw). CCC wyprzedaje zarówno marki własne, oraz obce. Wylacznie połowa propozycje to buciki produkowane w polsce. Pozostałe są sprowadzane z fabryk w Dalekim Wschodzie.

Sieć angazuje ponad dwunastu 000 pracowników i wyprzedaje rocznie prawie 40 milionów par butów.

Pytamy pana Jerzego, badz rozważał współpracę z obuwniczym gigantem. Kontestuje zdecydowanym ruchem głowy. a mianowicie Jestem gwoli nich za małym graczem – mówi.

Posiadasz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij naszej firmie przez* *dziejesie. wp. pl