Początek procesu ws. morderstwa damy w siódmym miesiącu ciąży

27 lipca, 2020
Category: odmienne

*Przed warszawskim sądem rozpoczął się w środę proces Grzegorza T. oskarżonego o zabicie kobiety, która była sposród nim przy siódmym miesiącu ciąży. Ciało ofiary odnaleziono pięć latek po morderstwie. Oskarżonemu, który przyznał się do winy, grozi dożywocie. *

Proces rozpoczął się Sądem Okręgowym Warszawa-Praga. Podczas rozprawy oskarżony, tak jak w śledztwie, przyznał się do winy i podtrzymał wcześniejsze zeznania.

W środę mówił przed sądem, że zabił Wioletę S. w trakcie kłótni, pod wpływem zdenerwowania, bo „nie dała jemu dojść do słowa”. Zaprzeczył, by planował zbrodnię i by do niej motywem była ciąża panny.

Mieszkająca w Nowym Dworze Mazowieckim 20-letnia Wioleta S. początkowo została uznana za zaginioną. Zniknęła pod koniec marca 2006 r. Wychodząc wraz z domu, nie zabrała ze sobą dokumentów ani kwestii, które mogłyby świadczyć na temat wyprowadzce. Miała się spotkać z 28-letnim wówczas Grzegorzem T. – jej chłopakiem i ojcem jej nienarodzonego dziecka. Grzegorz T. był już wówczas rozwiedziony; sposród poprzedniego związku ma 12-letnią dziś córkę.

Mężczyzna, niejednokrotnie przesłuchiwany, twierdził, że panna nie dotarła na umówione spotkanie. Brał nawet udział w jej poszukiwaniach. Już po zaginięciu dziewczyny został zatrzymany jak i równiez skazany za rozbój i kradzież z włamaniem.

Zdjęcia zaginionej publikowano w internecie i lokalnej jak i równiez ogólnopolskiej prasie. Ponieważ Prokuraturze Rejonowej przy Nowym Dworze Mazowieckim nie udało się odnaleźć zaginionej ani ustalić przyczyny jej zniknięcia, przy 2007 r. prawomocnie umorzono postępowanie po tej kwestii.

Jak informowała policja, śledczy od początku podejrzewali, że Grzegorz T. jest zamieszany w sprawę i wbrew umorzenia postępowania nadal interesowali się zniknięciem Wiolety S. Rodzice po poszukiwanie córki zaangażowali nawet jasnowidza.

Przy marcu 2011 r. policjanci i prokuratorzy ponownie przesłuchali Grzegorza T. i przedstawili mu mozliwy przebieg zdarzeń. Wówczas przyznał się pan do winy i złożył zeznania. Wskazał też miejsce ukrycia zwłok – były zakopane nad Wisłą na terenie rezerwatu Kępa Nowodworska.

Prokuratura oskarża Grzegorza T. o to, że zabił Wioletę S., zadając jej pięć ciosów nożem: cztery przy plecy jak i równiez jeden w pierś. Oskarżony przyznał się tylko do jednego ciosu w plecy, po którym ofiara miała osunąć się na ziemię bez oznak życia. Jakim sposobem twierdził, pozostałe obrażenia w ciele ofiary prawdopodobnie zostały zadane szpikulcem, którym policjanci nakłuwali grunt w wyszukiwaniu ciała, aczkolwiek według prokuratury przeczy temu usytuowanie obrażeń.

Na środowej rozprawie zeznawali rodzice ofiary, a także biegli psychiatrzy i psycholog, którzy badali oskarżonego.

Na odnalezieniu zwłok dziewczyny gazety podawała, że Grzegorz T. był związany ze środowiskiem nazistowskim, natomiast na ciele miał nawiązujące do naszej ideologii tatuaże. Oskarżony powiedział jednak poprzednio sądem, że nie popiera nazizmu jak i równiez interesował się nim jedynie z historycznego punktu widzenia.

Następne terminy rozpraw sąd wyznaczył na drugą połowę stycznia i luty. (PAP)

ral/ abr/ mag/