Autograf frankowicza na umowie nie zaakceptowac oznacza, że zgadza się on dzieki łamanie prawa. Mamy uzasadnienie ważnego wyroku

Autograf frankowicza na umowie nie zaakceptowac oznacza, że zgadza się on dzieki łamanie prawa. Mamy uzasadnienie ważnego wyroku
27 lipca, 2020
Category: gospodarka

Umowa, po której pula dyktuje wzory, a kredytobiorca nie wie chociazby, ile siega jego zadłużenie, nie ma racji bytu. Jest nieważna. Dotarliśmy do uzasadnienia wyroku, który może być wskazówką gwoli sądów orzekających w sytuacjach ludzi uwiązanych w „pseudofrankowe” umowy.

Nie można akceptować sytuacji, przy której silniejsza strona – w tym przypadku bank – dyktuje słabszej warunki umowy. Samodzielnie fakt, że klient złożył pod nią podpis, nie oznacza wciaz, że można zarzucić mu dowolne warunki i oczekiwać, że będzie je realizował bez sprzeciwu. Takowa umowa wydaje sie nieważna przy całości i nawet na usunięciu sposród niej postanowień abuzywnych (czyli niedozwolonych) nie sprawdza się do dalszego wykonywania.

Tak można streścić uzasadnienie wyroku Sądu Okręgowego przy Katowicach, który w połowie czerwca wydał wyrok unieważniający umowę kredytów frankowego.

To precedensowy osad, bo sąd po jednego razu pierwszy wydał prawomocne rozstrzygnięcie, w którym stwierdził nieważność umowy kredytowania. Sądy zrozumiały, że nie istnieje zgody na umowy, w których tylko banki dyktują warunki – powiedział pełnomocnik powodów mec. Robert Mazur w rozmowie z.

Ta rozmowa miała miejsce pare dni na wyroku Sądu Okręgowego przy Katowicach, który orzekł, że umowa kredytu od samego początku była błędnie zredagowana – niezrozumiale mechanizmy narzucone przez pula nie pozwalały ustalić wysokości zobowiązania klienta. Skoro przy chwili zadzierzgniecia umowy nie da się określić, sluzace do jakich świadczeń zobowiązana wydaje sie słabsza witryna, to ta umowa jest od początku nieważna.

Więcej o tej kwestii piszemy w tym miejscu: Gdy bank ustąpił, walczyli nie na temat 19 groszy, ale o zasady. I wygrali: sąd unieważnił umowę kredytową

Bank nie może narzucać postanowień

dotarło az do uzasadnienia. Czytamy w nim m. in., że „o osobliwym negocjowaniu umowy nie świadczy ani fakt, iż przed jej zawarciem powodowie otrzymali wzór dokumenty urzedowe oraz wzory załączników sluzace do umowy ani okoliczność”. I dalej: „nie budzi wątpliwości, że konsultowane postanowienia kształtują prawa agencji bankowej i obowiązki powodów przy sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając biznesy powodów jak konsumentów”.

Zobacz też:* *Opony walutowe „prawdopodobnie miały jakiś feler, coś było nie tak”

Oznacza to, że bank nie zaakceptowac może twierdzić, że nabywca zaakceptował niezgodne z prawem postanowienia umowy tylko na podstawie tego, że złożył podpis ponizej dokumentem. Prowadziłoby to do sytuacji, po której witryna ustalająca wzorzec umowny może wpisać az do niego umowne postanowienie, a następnie egzekwować ich wykonanie.

Sąd zwrócił uwagę, że powodowie byli pozbawieni możliwości weryfikacji prawidłowości wyliczenia wysokości kwoty należnych bankowi rat kredytowych. Ten sposób ukształtowania obszaru praw i obowiązków nie zaakceptowac spełnia kryterium transparentności, godzi w równowagę kontraktową stron umowy i w rezultacie okresla powodów w znacznie bardziej zagmatwanej niż pozwanego pozycji, co niewątpliwie należy uznać za sprzeczne wraz z dobrymi tradycjami – podkreślił sąd.

Mecenas Mazur nie zaakceptowac ukrywa satysfakcji.

– Ustalenie, że polscy klienci osobno uzgodnili „indeksowanie” ich kredytów, ma wielkie znaczenie dla innych kredytobiorców uwikłanych przy ten toksyczny produkt. Znaczy bowiem klarownie, że debet „pseudofrankowy” jest nieważny nawet wtedy, kiedy konsumenci bardzo chcieli zawarcia takiego właśnie kredytu. Innymi słowy: nawet najbardziej wyraźna chęć zawarcia umowy „we franku” nie ratuje do niej przed unicestwieniem przez Sąd – pisze w oświadczeniu.

Ogladaj też: Frankowicze doczekają się przewalutowania. Cymański: nie mogą wyjść na tym lepiej niż złotówkowcy

Kredyt indeksowany, nadpłacany

Historia frankowiczów, których wyrok dotyczy, to tzw. „klasyka gatunku”. Małżonkowie wzięli kredyt hipoteczny po kwocie 150 tys. zł w ING Banku Śląskim. Było to w 2008 r., podczas gdy lwia część kredytobiorców decydowało się w zobowiązanie przy szwajcarskiej walucie, bo to oznaczało niższa ratę niż kredyt złotówkowy.

Kredytobiorcy, leciwe małżeństwo sposród Podlasia, rzetelnie spłacali zobowiązanie do 2015 r.

Kiedy zorientowali się, że wbrew terminowego spłacania zadłużenie wciąż rośnie, zrozumieli, że porozumienie jest wykonana na katalogów niekorzyść – opowiada pełnomocnik powodów.

Wczytali się przy umowę i zrozumieli, że bank robi rozliczeń na bazie o własną tabelę kursów, którą osobiscie ustalał. Nabywcy nie poznali nawet algorytmu, według którego to się dzieje.

– Bank wymagał od kontrahenta spłaty przy złotówkach równowartości wymyślonej przez siebie kwoty we frankach szwajcarskich, ale przeliczenie nie następowało już po stosunkowo niskiej cenie zakupu, lecz teraz już po odpowiednio szlachetnej cenie sprzedaży. Klient nie zaakceptowac miał prawa zakupić franków w kantorze internetowym jak i równiez przynieść pierwotnego do banku, lecz musiał skorzystać z przelicznika agencji bankowej. Co gorsza spłacać musiał nie owe 125 tys. zł, ale właśnie tę wymyśloną kwotę przy CHF – opowiada mec. Mazur.

Zanotujmy, że kredytobiorcy zawarli umowę w najgorszym możliwym chwili, gdy frank kosztował dwa zł. W ten sposób, że pierwotnego zobowiązanie nie zaakceptowac maleje, zorientowali się, gdy kurs doszedł do psychologicznej granicy piec zł.

Odwołanie na szkodę banku

Sprawa trafiła sluzace do sądu rejonowego, który przyznał rację kredytobiorcom. Orzekł, że umowa może dalej istnieć, ale jak kredyt gotówkowy, już wyjawszy indeksacji. Pula się odwołał. Sąd okręgowy uchylił częściowo poprzedni osad i zwrócił sprawę do niższej instancji. Klienci banku zaskarżyli rozstrzygnięcie do Sądu Najwyższego.

Przy międzyczasie pula (który wcześniej odrzucił możliwość zawarcia ugody) dobrowolnie spełnił świadczenie dla klientów, czyli wypłacił żądaną kwotę.

Jakim sposobem relacjonuje mec. Robert Mazur, przelał dosłownie o 19 groszy za mało, co umożliwiło sądowi okręgowemu wypowiedzenie się odnosnie ważności dokumenty urzedowe.

Przychylił się on sluzace do stanowiska sądu pierwszej instancji, który dowiódł, że skoro jedna witryna nie pozna zasady działania klauzuli waloryzacyjnej (i nie ma prawa znać, bo bank ustalał ją wedle własnej woli), to w takiej umowie nie ma zachowanej równowagi stron, a uprawnienie polskie jak i równiez europejskie nie zaakceptowac akceptują takich kontraktów.

Masz newsa, zdjęcie badz filmik? Prześlij nam za posrednictwem* *dziejesie. wp. pl

We use cookies to provide you with the best possible experience. By continuing, we will assume that you agree to our cookie policy